piątek, 26 czerwca 2015

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak – "Ty jesteś moje imię"

tytuł: Ty jesteś moje imię
autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
wydanie: Filia, 2014
liczba stron: 423


fot. gulinka


Rozpoczynając od samego początku – okładka! Nie pamiętam, kiedy ostatnio któraś tak bardzo zapadła mi w pamięć, a co więcej, samą sobą wywołała tak pozytywne uczucia. Zakochałam się w niej od pierwszego wrażenia. Prawie jak Krzyś i Basia.

Przechodząc już do sedna sprawy. Czytać zaczynałam nastawiona bardzo zachowawczo, nie wiedząc czego się spodziewać. Na okładce nie sposób znaleźć żadnych informacji co do źródeł, więc zboczenie (prawie) filologa zaczynało cicho się odzywać – ej, nie wiadomo ile z tego to prawda. Jednak wątpliwości okazały się nieuzasadnione. Wyraźnie widać pracę autorki ze źródłami, z których cytuje co jakiś autentyczne wypowiedzi bohaterów. Za to przeogromny plus.

Krzysztof Kamil Baczyński. Kto o nim nie słyszał? Największy poeta wojennej Polski. To właśnie historię miłości jego i Basi poznajemy na kolejnych stronach. Miłości od pierwszego wejrzenia. Ogromnej. Pełnej oddania i troski. Pełnej wzajemnego zrozumienia. A przede wszystkim pełnej ryzyka.
Krzyś i Basia próbują udowodnić sobie, że można żyć szczęśliwe nawet w świecie pełnym zła i cierpienia. Chłoną swoje uczucie, nie wiedząc jak długo będą mogli się nim cieszyć. Wiążą się ze sobą jak się wydaje zupełnie wbrew rozsądkowi wszystkich wokoło. Bo co może zaoferować 20letni poeta o wątłym zdrowiu 19-letniej dziewczynie, która właśnie ma rozpocząć studia polonistyczne na tajnym uniwersytecie? Jednak oboje dają sobie nawzajem to, co ich największą siłą – zrozumienie, wspólne fascynacje...

Obok miłości tej dwójki pojawia się również drugi, obszerny i niezwykle istotny wątek. Miłość do Ojczyzny i wewnętrzna potrzeba, by iść i również walczy tak, jak tyle znajomych. Oboje podejmują decyzje zgodne z własnym sumieniem, jakkolwiek bywają one trudne dla tego drugiego. Oboje są kształtowani przez kolejne wydarzenia znane z historii. Śmierć „Rudego” i „Alka”. Wywózkę Borowskiego...

A na koniec wątek trzeci. Dla mnie osobiście najistotniejszy i stanowiący istotę tej książki (tak, właśnie to, nie miłość). Literatura. Fascynacja nią. Każde kolejne nazwisko. Iwaszkiewicz, Andrzejewski, Gajcy, Zagórski, Miłosz... To właśnie te fragmenty sprawiały, że na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech. To dzięki nim powoli zakochiwałam się w książce.


Sięgnąć po „Ty jesteś moje imię” zdecydowanie warto. Każdy z całą pewnością znajdzie coś dla siebie. I ten chcący poznać lepiej samego poetę Baczyńskiego, zagubić się w miłosnej historii, odnaleźć kilka wartości, które w obecnych czasach są już rzadkością, czy poznać atmosferę ówczesnego literackiego świata