poniedziałek, 30 stycznia 2017

Paweł Domagała – „Opowiem Ci o mnie”

Pawła Domagałę prawie wszyscy znają z ekranu. Czy to z fenomenalnej roli Krzysztofa Małeckiego z „O mnie się nie martw”, czy Igora Szota z „Drugiej szansy”, czy też Szyi z „Wkręconych”. A znacie Pawła Domagałę muzyka? Ja odkryłam go w 2012 roku. A przynajmniej tak podpowiada mój komputer. Od pierwszego przesłuchania zakochałam się w „Zamknij oczy” i „Opowiem Ci o mnie”.

Album „Opowiem Ci o mnie” ukazał się w listopadzie 2016 roku przy współpracy z Łukaszem Borowieckim. Na krążku dostaliśmy 10 pięknych, melodyjnych piosenek z równie doskonałą warstwą tekstową. Każda zapowiedź płyty zawierała stwierdzenie, że Paweł porusza w swoich piosenkach takie tematy jak miłość, wiara, przebaczenie, spokój wewnętrzny. I dokładnie tak jest.



Teksty Domagały są bardzo osobiste, ale też bardzo łatwo można znaleźć w nich trochę siebie. Swoich uczuć, swoich myśli. Może właśnie dlatego płyta tak oczarowuje. Moim numerem jeden na pewno jest „Hiob” (tego wyboru uzasadnić się nie da, jeśli chcecie zrozumieć, po prostu posłuchajcie). A zaraz potem „Zuza” i „Tu i teraz” – dwie przepiękne piosenki o miłości.
(…)
nie będę się bał
bo jesteś moim tu i teraz
jesteś moim teraz i tu
Kiedy w środku jest mi trochę gorzej naprzeciw wychodzi mi numer „Gdybyś była” i „Nie okalecz mnie”. Ten ostatni tytuł został zupełnie pokochany przez mój zmysł filologiczny.
Miłością na dotyk
Miłością na próbę
Miłością do czasu
nie okalecz mnie czymś co

smakuje jak,
wygląda,
ja tu tęsknię a to nie jest
bo widzisz
No i jest jeszcze kilka innych równie pięknych utworów. Tak naprawdę, każdy z nich ma w sobie coś, co warto byłoby wyróżnić i najprawdopodobniej bez względu na wasz nastrój, jeśli włączycie płytę nie będziecie mogli się zdecydować, by wyłączyć.
Na koniec trzeba podkreślić również, że album został naprawdę pięknie wydany. Bardzo lubię takie czarne, minimalistyczne klimaty, a tutaj wszystko zostało idealnie zaprojektowane. I co najważniejsze – jest książeczka.

Słuchajcie. 


wtorek, 24 stycznia 2017

Nermin Bezmen – „Imperium miłości” Tom 1 i 2

Od jakiegoś czasu dużą popularność zyskują seriale tureckiej produkcji. Ja poznałam tylko jeden. Rok/półtora roku temu na Dwójce można było oglądać „Imperium miłości” (o ile się nie mylę kilka dni temu widziałam też powtórkę). Ze względu na studia nie widziałam każdego odcinka, jednak historia miłości Szury i Kurta Seyita na tyle wciągnęła mnie i moją mamę, że kiedy mignęła mi gdzieś informacja o planowanym wydaniu książki o tym samym tytule, od razu uwzględniłam ją w swoich planach zakupowych.

Wcześniej nie miałam pojęcia, że serial jest wzorowany na powieści opisującej prawdziwe zdarzenia. Do lektury podeszłam z dość wysokimi oczekiwaniami, chcąc poznać realne postacie, które w serialowej wersji zdobyły moją sympatię. Jednak... dla tych, którzy zaglądali do zestawienia najlepszych i najgorszych lektur 2016 roku, nie jest żadną tajemnicą, że „Imperium miłości” zaliczyłam do tych drugich. Niestety.



Autorką powieści jest Nermin Bezmen, wnuczka Seyita Eminowa, a na końcu każdego tomu znajdziemy prawdziwe zdjęcia bohaterów.

Seyit Eminow, nazywany Kurtem, jest oficerem carskiej armii. Jego rodzina mieszkająca w Ałuszcie na Krymie ma tureckie pochodzenie. Kultywuje tradycje, a ojciec Kurta ma jedno podstawowe wymaganie – syn ma ożenić się z Turczynką.
To właśnie Seyit jest główną postawią powieści. Z oczywistych względów autorka poświęca mu znacznie więcej miejsca niż Szurze. Chociaż poznajemy go w 1916 roku, gdy jest już dorosłym mężczyzną, porucznikiem, to kilka rozdziałów dalej wracamy do jego dzieciństwa, by towarzyszyć mu w dorastaniu. Poznajemy historię jego rodziny, jego przyjaciół, towarzyszymy mu, gdy po raz pierwszy wyjeżdża z domu, by rozpocząć naukę w Petersburgu, w Akademii Wojskowej...

Seyit odnosi sukcesy w wojsku i nie stroni od towarzystwa kobiet. Zbliża się jego wyjazd na front, kiedy na balu poznaje piękną, 16 letnią blondynkę. Aleksandrę Wierżeńską, zdrobniale nazywaną Szurą. Oboje zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Jednak losy Rosji nie pozwalają im na spokojny związek. Najpierw I Wojna Światowa, później rewolucja w czasie której, Seyit jako carski oficer może na każdym kroku zginąć z rąk bolszewików. Najpierw długie rozstanie, później trudna podróż na spokojny jeszcze Krym, a później jeszcze dalej...

Rozdziały albo też ich znaczne fragmenty poświęcone historii Rosji są zdecydowanie najlepszą stroną tych książek. Autorka przybliża nam losy Krymu, targanego konfliktami. Obserwujemy rewolucję wznieconą przez bolszewików. Poznajemy również losy Turcji w tym czasie. Czytając te fragmenty miałam wrażenie, że pisząc o historii autorka diametralnie zmienia styl. Na o wiele lepszy. Każde kolejne wtrącenie historyczne cieszyło mnie tak samo, bo po prostu, czytało mi się o wiele przyjemniej.

Historia Seyita i Szury w wersji książkowej zupełnie mnie nie porwała. Notatka polecająca na okładce obu tomów głosi, że „znowu potwierdza się stara prawda, że książka jest lepsza od filmu”. No nie. Wiadomo, że produkcje serialowe mają to do siebie, że wszelkie komplikacje i przeciwności losu mnożą się na potęgę, jednak to właśnie tamta wersja bardziej mi się spodobała. Ogólny poziom był na tyle wysoki, że spodziewałam się dobrej książki, przejmująco przedstawiającej skomplikowaną miłość obojga bohaterów. Tymczasem ich uczucie tak naprawdę zostało sprowadzone jedynie do miłości fizycznej. Seksu na pewno w książce nie brakuje. A uczucia są przedstawione w sposób bardzo... infantylny. I to nie tylko z punktu widzenia szesnastolatki. Dopiero na samym końcu drugiego tomu autorka starała się znaleźć w relacji swoich bohaterów coś więcej. Bohaterów, których główną emocją jest „podniecenie”. Odnoszące się do wszystkiego – do spotkania, do pierwszego balu, do wyjazdu do szkoły... Jedno słowo pojawiające się przez pewien czas niemal na każdej stronie, czasami nawet kilka razy, naprawdę potrafi wyprowadzić z równowagi.


Tym razem wątki historyczne to za mało, by polecić całość. Książkowa wersja wypada naprawdę słabo, a główny wątek miłosny jest chyba jednym z najgorszych z jakim się spotkałam. Dodatkowo przez cały czas lektury czułam się trochę nieswojo wiedząc, że autorką jest wnuczka Kurta. Jeżeli kiedyś będę mieć wnuki, nie chciałabym, żeby miały zapędy literackie :) 

sobota, 14 stycznia 2017

„Księgarenka przy ulicy Wiśniowej”

Choinka wciąż stoi w pokoju, za oknem biało, tylko klimat świat zdążył już gdzieś uciec. A gdyby tak spróbować go zatrzymać na nieco dłużej?
Zbiór świątecznych opowiadań, „Księgarenka przy ulicy Wiśniowej”, nadaje się do tego doskonale.

W książce znajdziemy teksty siódemki autorów (których w większości nie miałam jeszcze okazji poznać): Liliany Fabisińskiej, Agnieszki Krawczyk, Remigiusza Mroza, Gabrieli Gargaś, Alka Rogozińskiego, Magdaleny Witkiewicz oraz Marty Obuch. Teksty, które tworzą spójną całość, a jednocześnie każdy z nich opowiada historię innego bohatera, innego klienta tytułowej Księgarenki.

Księgarnię przy ulicy Wiśniowej prowadzi pan Antoni. Starszy człowiek, który jest lokalnym dobrym duchem. Stworzył miejsce o domowej atmosferze. Często rozmawia ze swoimi klientami, doradza im... A gdy pewnego dnia, tuż przed świętami, podejmuje decyzję o zamknięciu Księgarenki, jest pewny, że nie może swoich stałych gości ot tak pozostawić. Zaprasza każdą osobę indywidualnie i wręcza jej prezent. Specjalnie dobraną książkę, w zależności od tego jak aktualnie wygląda ich życie, czego potrzebują, co lubią, przed jakimi problemami stają.

Chociaż każdą część napisał inny autor, każda ma inny styl, bohaterowie mają różne charaktery to łączy je jedna rzecz. Niezwykle ciepły, świąteczny klimat. Niezależnie od tego kim jest bohater, czy aktorką zarabiającą na życie w przebraniu bagietki na akcjach promocyjnych, sędzią, a może byłą dziewczyną gangstera, to i tak, każdego z nich prędzej czy później otoczy świąteczne ciepło. A dzieje się tak przede wszystkim za sprawą książek od pana Antoniego. Podarunku otwierają im oczy na to, czego do tej pory nie dostrzegali wokół siebie, pomagają uwolnić się od złych emocji albo inaczej spojrzeć na męczące ich właśnie problemy. A jakie książki tak bardzo wpływają na ich życie? „Zabić drozda”, „Mały książę”, „Opowieść wigilijna” a także „Alicja w Krainie Czarów” i „Kubuś Puchatek”.

Oczywiście jedne opowiadania podobały mi się bardziej inne mniej, a wobec jeszcze innych pozostałam obojętna. Nie byłabym sobą, gdybym w przypadku takiej lektury nie miała kilku „ale”. Największy problem miałam z dwoma opowiadaniami – „Cyganka prawdę ci powie” Alka Rogozińskiego oraz „Niezła szopka” Marty Obuch. W pierwszym przypadku zniechęcał mnie zbyt nachalny bohater – jak żaden inny, od razu dający się utożsamić z główną postacią z książki, którą otrzyma. W drugim przypadku praktycznie przez całe opowiadanie nie potrafiłam oswoić się ze stylem autorki.
A które teksty najbardziej podbiły moje serce? „Malutkie czary” Agnieszki Krawczyk – opowiadanie subtelnie przepełnione magią. „Sędzia” Remigiusza Mroza – napisane na świetnym poziomie, w stylu autora. I tutaj prawda jest taka, że po książkę sięgnęłam właśnie ze względu na Mroza, ciekawa jak poradził sobie ze świątecznym klimatem – i cóż, jak najbardziej zdał egzamin!

Jeśli macie ochotę jeszcze na chwilę wrócić do klimatu świąt to gorąco polecam Wam tę książkę. Myślę, że naprawdę warto. Opowiadania są tak zróżnicowane, że na pewno każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. A może będzie to dobry sposób, by poznać autorów do tej pory nie czytanych? Ja, chociaż do niektórych się zniechęciła, to jednak do swojej listy „do przeczytania” dopisuję kilka nazwisk, a dokładnie: Agnieszkę Krawczyk, Gabrielę Gargaś, Lilianę Fabisińską.

wtorek, 3 stycznia 2017

Książkowe miłości i rozczarowania 2016 roku


Najlepsze książki w 2016 roku



– „Sońka” Ignacy Karpowicz – książka, którą po prostu pochłonęłam i kiedy tylko teraz o niej pomyślałam, mam ochotę znowu usiąść i przeczytać ją ponownie. Książka, która przywraca wiarę, że wielka literatura, taka przez duże L jeszcze jest możliwa.
– „Dobrze się myśli literaturą” Ryszard Koziołek – zbiór esejów literaturoznawcy, profesora Uniwersytetu Śląskiego. Koziołek analizuje naprawdę dogłębnie polską literaturę od Sinkiewicza, przez Prusa, Mrożka do Karpowicza i Stasiuka. Myślę, że powinna to być pozycja obowiązkowa dla każdego kto naprawdę kocha dobrą literaturę.
– „Szare śniegi Syberii” Ruta Sepetys – przejmująca historia zesłańców, którzy walczyli o życie w mrozie i śniegu dalekiej Syberii. A przy okazji po raz pierwszy zostałam porwana przez historię dziecka.
– „Romeo i Julia” William Shakespeare – wróciłam do tego dramatu po mniej więcej 8 latach i się zakochałam. Myślę, że to był tylko wstęp do tego, bym w tym roku w dalej wracać do przeczytanych już dzieł i poznawać nowe.
– „Wichrowe wzgórza” Emily Bronte – co tu dużo mówić – klasyka romansu. Takie romanse to ja bym naprawdę mogła czytać!
– „Behawiorysta” Remigiusz Mróz – troszkę ten tytuł nie pasuje do pozostałej części listy, ale musiałam. Tak jak już sugerowałam w recenzji jest to najlepsza książka Mroza. Jeśliby w kategorii „rozrywka” (by tak traktuję kryminały i romanse itd.) to byłoby naprawdę bardzo dobrze.


Rozczarowania 2016 roku



– Nermin Bezmen – „Imperium miłości” Tom 1 i 2 – oglądałam serial (prawie regularnie) i spodziewałam się, że dostanę coś znacznie lepszego. Recenzja tych książek powinna pojawić się za jakiś czas, na razie powiem, że nie myślałam, że mogę dostać tak spłaszczone i zinfantylizowane przez prawie całą książkę uczucie głównych bohaterów.
– Donna Tartt „Szczygieł” – cóż, spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, biorąc pod uwagę pochlebne opinie o autorce. Oczarowało tylko kilkanaście/kilkadziesiąt pierwszych stron i kilka ostatnich. Coś takiego, jak tam, czytałabym z ogromną przyjemnością. Niestety według mnie fabuła została zupełnie niepotrzebnie bardzo rozciągnięta bez znaczenia dla całości.
– Magdalena Witkiewicz – „Cześć, co słychać?” – książka, którą chyba ostatecznie wyleczyłam się z dawania szansy kolejnym powieściom Witkiewicz. I której praktycznie nie pamiętam. Sama historia mogła być świetnym pomysłem ale połączenie – ja i ten styl pisania (opisywania/pomijania opisów emocji) to złe połączenie.
– Remigiusz Mróz – „W cieniu prawa” – trochę to zaskakujące, no ale... powieść w moim odczuciu powinna skończyć się już w połowie. No i to zakończenie...


niedziela, 1 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 roku

W minionym roku przeczytałam 52 książki! 52! Naprawdę aż byłam w szoku! Ostatnią skończyłam wczoraj, rzutem na taśmę. Co prawda na początku tego roku kliknęłam „weź udział” na fejsbookowej stronie wydarzenia, ale nie nastawiałam się na 100% realizację. Bo przecież, jakie znaczenie ma ilość? Cieszę się, że przeczytałam tyle cudownych książek. Chociaż jak wiadomo nie obyło się również bez tych nieco gorszych.
Na blogu w ciągu całego roku pojawiły się 24 recenzje, dlatego przygotowałam dla Was pełną listę, gdybyście chcieli zobaczyć co tak naprawdę czytałam :) (tytuły, które doczekały się recenzji zamieniłam w link, wystarczy kliknąć).

2. Remigiusz Mróz – „Przewieszenie”
5. Marek Edelman – „I była miłość w getcie”
7. Marek Edelman – „Bóg śpi”
8. Edward Rutherfurd – „Nowy Jork”
10. Remigiusz Mróz – „Parabellum. Prędkość ucieczki”
11. Stanisław Dygat – „Karnawał”
16. Tadeusz Borowski – „Opowiadania wybrane”
18. Donna Tartt – „Szczygieł”
19. Magdalena Witkiewicz – „Cześć, co słychać?”
26. Joseph Conrad – „Tajfun”
27. Stanisław Ignacy Witkiewicz – „Wybór dramatów”
30. Remigiusz Mróz – „W cieniu prawa”
33. Willian Shakespeare – „Romeo i Julia”
34. Remigiusz Mróz – „Turkusowe szale”
35. John le Carre – „Bardzo poszukiwany człowiek”
38. Tove Jansson – „Małe trolle i duża powódź”
39. Tove Jansson – „Kometa nad Doliną Muminków”
40. Zbigniew Domino – „Syberiada polska”
41. Tove Jansson – „W Dolinie Muminków”
43. Ryszard Koziołek – „Dobrze się myśli literaturą”
47. Nermin Bezmen – „Imperium miłości” Tom 1
50. Nermin Bezmen – „Imperium miłości” Tom 2
51. Jakub Małecki – „Ślady”
52. „Kawiarenka przy ulicy Wiśniowej” – (wydanie zbiorowe)

(To tylko część, którą mam materialnie. Kilka książek leży u brata, wiele leży na bibliotecznej półce)

To był zdecydowanie rok Remigiusza Mroza – 8 książek! Było też sporo klasyki, bo jakżeby inaczej. Było tylko 19 książek autorów zagranicznych – zdecydowanie pozostaję wierna swoim przyzwyczajeniom. Był powrót do Doliny Muminków. Były też nowe miłości i zawody, o których miałam Wam też dzisiaj napisać ale stworzenie listy z najlepszymi książkami tego roku jednak zdecydowanie mnie przerosło. Dlatego najprawdopodobniej pojawi się za kilka dni.


Na koniec dziękuję wszystkim tym, którzy czasem tutaj zaglądają. Zaglądajcie nadal i odzywajcie się :) Życzę Wam wspaniałego roku! Czytajcie cudowne, mądre książki i spełniajcie swoje marzenia!